Duchowość Czarownic, Pasja Życia

CZAS ODPOCZYNKU – życie według cyklu Słońca

Jedno zadanie, drugie, trzecie. Plan. Opracowanie. Dopięcie. Działanie. Sukces. I od początku.

Bo trzeba się rozwijać. Nie można stać w tyle. Kto nie idzie do przodu, cofa się. Wypada i należy działać. Poznawać. Pracować. Coś robić…

Są tacy, którym do zrobienia czegokolwiek ponad tzw. mus, trudno się przekonać, większość z nas jednak - przynajmniej tych, które znalazły drogę do strony Białej Wiedźmy - jest raczej po drugiej stronie. Nam trudniej się zatrzymać niż rozpędzić, trudniej dać sobie czas na oddech, na odpoczynek, na zwyczajne bycie i czucie.

Trudno nie znaczy jednak niemożliwe, a Słońce jest pięknym przewodnikiem. 

W okolicach Dziadów (31 października/1 listopada) staram się więc zamykać sprawy, żegnać się z tym, czego już nie chcę, odcinać. Na Zimowe Przesilenie zaglądam w siebie – czego mi brak, czego mi trzeba? Pojawia się pomysł, idea, wizja. Potem czas przespania się z nim, czas odpoczynku, bo ciemno, zimno i być chce się jak najbliżej domu. Dalej Maślenica (1/2 luty) i można już z pomysłem wyjść do ludzi, do świata, podzielić się, opowiedzieć, zacząć opracowywać plan. Na Wiosenną Równonoc plan jest gotowy, można wykonać pierwszy krok – zasadzić go w płodnej, wilgotnej, opiekuńczej ziemi. Podlać dużą dawką miłości na Czarodzielnicę (30 kwietnia/1 maja) i zatracić się w manifestacji w Letnie Przesilenie, podgrzewając ciepłem słońca w jego największej mocy. A potem to już Plony, na początku sierpnia pierwsze (1/2 sierpnia) i te pełną gębą na Równonoc Jesienną.

A jednak warto pamiętać, że czas na odpoczynek jest nie tylko zimą, ale zawiera się w każdej z ośmiu części, na które czarownice dzielą rok…

Ciało wie najlepiej, kiedy trzeba zwolnić, jednak jego głos nie zawsze jest dla nas słyszalny. Na szczęście są emocje, z którymi już łatwiej, bo potrafią boleśnie za gardło złapać czy kiszki wykręcić. I jeśli tylko uda nam się załapać wtedy na chwilę uważności, by pójść za tą nicią do kłębka, można szybko ustalić, czego, i jak, i gdzie nam trzeba.

Ostatnie dni odpoczywam. Podążam za emocjami i za myślami rodzącymi się same z siebie czy w odpowiedzi na tą czy inną prośbę nadesłaną mailem lub messangerem. Odpoczywam, bo tak podpowiada mi ciało i serce. Nawet jeśli cała przyroda dookoła budzi się i gdzieś tam z tyłu głowy słyszę, że nie czas na odpoczynek, ale na rozpęd. Otulam ten głos sobą tak samo, jak otulam każdą myśl i emocję, i nadal płynę w tempie, które wyznacza ciało.

Ostatecznie przecież z chorym, zmęczonym ciałem umysłowi też za wesoło nie będzie, a kiedy radości brak, to cały świat taki szary, taki nieruchliwy, taki nijaki...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *