Duchowość Czarownic, Pasja Życia

CZAS PALENIA, CZAS WYMIATANIA…

Długo śmiałam się z nastolatek, które po zakończeniu związku, najczęściej tym burzliwym i bolesnym, paliły swoje pamiętniki i darły wspólne zdjęcia.

- Jakie to niedojrzałe – myślałam. – Przecież za kilka lat chętnie by pewnie na nie popatrzyły, powspominały.

Teraz, kiedy stoją nad stertą swoich własnych pamiętników sprzed 15 lat, moich powierników wielkiej miłości i jeszcze większej rozpaczy, zastanawiam się, na ile moje założenie było prawdziwe. To, że po latach, kiedy nieprzyjemne emocje odchodzą, chętnie wraca się do starych historii...

Minęło 15 lat, a ja nadal nie chcę wrócić. Czyżby to wciąż za krótko? I czy nie bez sensu jest trzymać te kilogramy wspomnień i czekać aż w końcu nadejdzie czas? Aż może kiedyś?

Nie, nie bez sensu! To ma wielki sens!  

Może też to znasz… Trzymanie i czekanie. Niedopuszczenie, by odeszło, by przypadkiem nie straciło tym samym na ważności. Strach, że jeśli puścimy ból, dokonamy zdrady tego, co kiedyś było niemal ważniejsze niż życie.  

[Swoją drogą genialna rzecz do przemedytowania. Skąd takie obawy? Skąd taki ciąg myślowy?]

A dlaczego o tym w ogóle piszę i dlaczego właśnie teraz wyciągnęłam z szafy stare pamiętniki, których nie chcę już chować?

Może dlatego, że za kilka dni Święto Świec - na naszych ziemiach zwane Gromnicą* lub przez niektórych Maślenicą - którego świeży powiew czuję już w powietrzu, a wraz z nim potrzebę rozpoczęcia ostatnich większych sprzątań? A może stąd, że do tej właśnie historii, dosyć niespodziewanie, powróciłam w książce, którą właśnie dzisiaj skończyłam pisać**? Najpewniej i jedno i drugie.

Jakby nie było, za kilka dni, właśnie w Maślenicę, zapłonie mój papierowy stos, a wraz z nim nigdy nie puszczony ból. Za kilka dni zasiądę też po raz kolejny do szykującego mnie na wiosnę wymiatania. W tym roku zacznę od ludzi, których podobnie jak wspomnianych pamiętników, nie powinno w moim życiu już od jakiegoś czasu być. [Jeśli jesteś zapisana na moje listy, dostaniesz w jutrzejszym liście ode mnie PDF, z którego sama korzystam od jakiś dwóch lat.]

Niechaj powiew zbliżającej się wiosny - nawet jeśli wyczuwalny jedynie od czasu do czasu, nawet minimalnie, nawet przez mgłę – powoli zacznie wybudzać nas z zimowego snu, poruszać soki i sprawiać, że z nową energią zabierzemy się do wymiatania kurzu, który zebrał się wokół nas w czasie zimowego letargu <3

 

 

*Gromnica (2 luty) – słowiański odpowiednik celtyckiego Imbolg czy chrześcijańskiego święta Matki Boskiej Gromnicznej. Dzień, w który wieczorową porą zapala się świece i stawia przy oknie dla ochrony przed piorunami (gromami), na znak, że w danym domu ognia jest już dostatek. Święto powiązane ze słowiańskim bogiem władającym piorunami, Perunem, oraz Dziewanną, boginią łowów, roślinności, lecznictwa i zbliżającej się wiosny.

** Książka, którą zatytułowałam „JA I ONE”, to bardzo osobista opowieść o poszukiwaniu siebie, seksie, transparentnym życiu i miłości do wielu. Więcej zdradzę w jutrzejszym liście, bo jest na tyle hardcorowa, że przed oficjalną zapowiedzią musi mi ją zatwierdzić mąż <3

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *