Pasja Życia

KIEDY COŚ NIEOKREŚLONEGO BLOKUJE I PRZYTŁACZA

W pewnym momencie pomyślałam, że mnie rozsadzi. Rozerwie od środka.

I miałam wrażenie, że albo zacznę tak przeraźliwie i na całe gardło krzyczeć albo coś muszę zrobić, i zrobić to na poważnie.

Tym razem bez sentymentów. Puszczając to, kim byłam. Robiąc przestrzeń na to, kim się staję.

***

Nie podejrzewałam, że potrafię ukryć przed sobą tak wiele rzeczy, przedmiotów, fizyczności.

W pawlaczach, schowkach, na pułkach za pierwszą warstwą książek, w pudełkach pochowanych po szafkach, w szufladach.

Na wszelki wypadek. Bo przypominały dobre lub ważne chwile. Bo nie wypadało oddać. Bo skoro wydałam na to pochopnie pieniądze, to przynajmniej powinnam się z tym trochę pomęczyć.

A teraz wyciągam, jedna po drugiej, i przyglądam się bardziej własnemu zdumieniu niż im samym.

***

Tym razem zaczęłam sprzątać, bo już dłużej nie mogłam znieść poczucia przytłoczenia rzeczami. Choć jak się nad tym zastanowię, to tak było za każdym razem. Bo ja sprzątam od jakiś dwóch lat. Przedzieram się co kilka miesięcy przez kolejne warstwy, niedokładności, niepełności pozostawione przy poprzednim razie, bo jeszcze nie byłam gotowa na cięcie. I teraz w końcu mam poczucie, że dochodzę do miejsca, w którym czuję się dobrze i lekko, i że to na stałe (jeśli cokolwiek stałym można nazwać).

Może i Ty znasz to uczucie, kiedy masz wrażenie, że życiowo coś nieokreślonego blokuje i przytłacza? Taki brak motywacji do działania czy lenistwo, choć wcale nie jesteś jakoś wybitnie przemęczona, zawalona obowiązkami, projektami. A jednak tak właśnie się czujesz. Zblokowana nawet nie tyle niewidzialną ścianą, ale niewidzialnym ciężarem, który rozkłada się po całym ciele.

Tak czuje się człowiek, kiedy brak mu przestrzeni.

Pisałam o niej w ostatnim newsletterze i wciąż ją eksploruję. Na nowo, w nowym świetle.

Dwa lata temu zaczęło się od Marie Kondo. Na raz to jednak było za dużo. Wyszło więc z tego kilka podejść, które wydawały się sukcesem, a z perspektywy czasu okazywały się układaniem, a nie usuwaniem nadmiaru, oraz kilka dodatkowych prób zakończonych z miejsca frustracją, bo przecież ‘ja to wszystko potrzebuję!’.

Teraz zaczęło się od „Powoli”. Chodziłam po księgarniach i szukałam tej książki. Szukałam czegoś, nie znając autora, tytułu ani nawet konkretnego kierunku. A kiedy wpadłam na „Powoli”, ręce mi zadrżały i serce mocniej zabiło. Wiedziałam, że to właśnie jej szukałam.

Autorka „Powoli” ma inną metodę niż Kondo, taką, która dużo bardziej współgra z moją naturą, ale przede wszystkim która pokazuje jak obejść ten moment, kiedy siedzisz przed wywaloną z szafek stertą rzeczy i jedynym działaniem, do jakiego potrafisz się zmusić, jest wrzucenie wszystkiego z powrotem i ucieczka z domu na jakiś czas. Kiedy czujesz przytłoczenie, stanięcie twarzą w twarz z jego ogromem, który nagle w pełni się ujawnia, zwyczajnie przytłacza jeszcze bardziej.

Tą książkę wciągam nosem każdego wieczoru od dwóch tygodni, a następnie zainspirowana, szaleję na małych przestrzeniach, wygrywając małe walki z lękami, jakie wychodzą przy żegnaniu się z rzeczami, które kiedyś były częścią mnie, którymi siebie definiowałam, o których myślałam, że bez nich nie mogę żyć, że bez nich zapomnę kim byłam, że stracę część siebie.

A piszę o tym, o mojej pracy, trudnościach, wglądzie i pozbywaniu się nadmiaru, bo może i Ty czujesz życiowe przytłoczenie, a sposobem na jego usunięcie może okaże się pozbycie nadmiaru rzeczy, którymi się otaczasz. Tego, czego już nie używasz, tego, co masz podwójne, tego, co trzymasz na ‘wszelki wypadek’, który od wielu lat się nie wydarzył, tego, co nie sprawia Ci przyjemności i tego, co nie wpływa pozytywnie na odczuwanie wolności w przestrzeni, która jest tak ważna.

Ja po tych dwóch tygodniach całą sobą czuję, że w domu oddycham pełniej niż wcześniej, że moja domowa przestrzeń stała się miejscem, które mnie inspiruje i wspiera w działaniu, a nie z którego muszę wychodzić do kawiarni, żeby poczuć wiatr w skrzydłach i stwarzać rzeczy, do których rwie się moje serce. I tego samego życzę również Tobie – przestrzeni, lekkości, inspiracji i pełnych oddechów, nawet kiedy zamykasz się w swoich czterech ścianach. I niech nadchodząca wiosna, niosąca świeżość i soczystość, wspomaga procesy, przez które musisz przejść, by ich doświadczyć lub by doświadczyć ich jeszcze pełniej!

M.

 

***
Książki wspomniane we wpisie (choć w tej tematyce można obecnie znaleźć ich mnóstwo):

◇ Marie Kondo, Magia sprzątania
◇ Brooke McAlary, Powoli. Jak żyć we własnym rytmie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *