Kiedy wyszłam za mąż i urodziłam córkę, mój świat na pewnym poziomie wywrócił się do góry nogami. Przestałam być wolna,
a przynajmniej tak się czułam. Bardzo szybko okazało się, że na wiele rzeczy brak mi czasu, a w ten który mam, brak mi sił na cokolwiek. Dbałam o dziecko, robiłam w domu, co do mnie należało, niby spotykałam się ze znajomymi, ale tak na prawdę miałam wrażenie,
że zawisłam w próżni
. Z drugiej strony kiedy córka poszła do przedszkola – mieszkaliśmy wtedy w Norwegii, gdzie nie ma żłobków,
a najmłodsze grupy przedszkolne składają się z dzieci około rocznych - czułam, że jestem w jakimś przełomowym momencie i że coś powinnam zrobić ze swoim życiem, coś porządnie zmienić, nadać sobie jakiś kierunek w nowych realiach. Nie wiedziałam tylko co i jak.

Chciałam być matką i żoną, ale pragnęłam też wciąż żyć pełnią, którą rozkwitałam przez kilka lat po tym, jak wyszłam z nastoletniej depresji,
i która wydawała mi się jedynym stanem, do którego warto dążyć. Chciałam mieć poczucie wyższego sensu, lecz absolutnie nie miałam zamiaru nadawać go sobie kolejną ciążą, jak robiło to wiele kobiet wokół mnie. Nie uwierzyłam więc w to, co mówiły niektóre osoby z mojego otoczenia - że pisząc się na jedno, muszę zrezygnować z drugiego - i bazując na tym, co udało mi się wypracować w relacjach, a co wielu uznawało za niemożliwe, postanowiłam mieć i jedno i drugie. 

Mając za sobą 6 lat małżeństwa, u boku tryskającą energią i niemal zawsze uśmiechniętą 5-latkę, a w swoim dzienniku listę marzeń, które
w międzyczasie spełniłam i tych, które zaraz spełnię, mogę powiedzieć, że pasja, poczucie celu i spełnienia, to przede wszystkim kwestia przyjęcia pewnej perspektywy i koncentracji na niej. Wiem,
że w tym tkwi sekret, ponieważ bezbłędnie zadziałało to u mnie nie raz, ale dwa – po porodzie, a wcześniej po półtorarocznej depresji.

Jeśli wiesz, o czym mówię, jeśli jesteś w miejscu, w którym jest szaro
i beznamiętnie, uwierz mi, że jeśli chcesz, jesteś w stanie zostawić je za sobą, a ja mogę Ci w tym pomóc!

Sama w swoich podróżach poza te miejsca spotykałam mądre
i pomocne dusze, które czasem mnie nakierowały w dobrą stronę, czasem podciągnęły energetycznie, a czasem potrząsnęły.
Są zadania w życiu, których nikt za Ciebie nie wykona, a są takie,
w wypadku których warto sięgnąć po wyciągniętą rękę.

* * *

ZOBACZ RÓWNIEŻ KATEGORIĘ NA BLOGU: