Pasja Życia, Relacje

O RELACJACH, TRUDNYCH EMOCJACH I JESZCZE TRUDNIEJSZYCH HISTORIACH. Nów w Bliźniętach.

Uśmiecham się przez łzy. Ostatnio bardzo często. Puszczając historie.

By napisać nowy (= inny, lepszy od poprzednich) rozdział życia, muszę być połączony z teraźniejszością, która leży poza moimi osobistymi historiami. Bo jaki jest sens pisania nowego rozdziału, jeśli bazuje on na starych wzorcach... Taki rozdział będzie tylko powrotem do dramatu, emocji, trudności i interesowności, bez udziału świadomości i możliwości przełomu.

Takie słowa napisał wczoraj na swojej ścianie facebookowej stary znajomy. Jakby pisał to do mnie i do tych wszystkich, którzy właśnie przechodzą swoje transformacje, przemiany, którzy z czymś się żegnają i to wcale nie jest łatwe, którzy czują, że utknęli. Możliwe więc, że napisał to również dla Ciebie.

Kiedy idzie o relacje – jeden z tematów dzisiejszego Nowiu - trudno jest puścić historie. Te historie, które opowiadamy sobie w głowie, które w momencie puszczania wydają się być tak żywe, tak wielowymiarowe, tak logiczne, tak ważne.

I nie ma znaczenia o jakich relacjach mowa; z ludźmi, z pieniędzmi, ze zdrowiem, z tematem przyjemności itp. Do każdej bowiem z nich mamy dołączonych w pakiecie przynajmniej kilka różnych opowieści.

Kiedy idzie o nieprzyjemne emocje, dzieje się dokładnie to samo.

Czujemy się źle i, zamiast pozwolić emocjom zaistnieć i odpłynąć, z miejsca, zwykle bardzo automatycznie, dokładamy do nich historie. Stajemy się tym/-ą, który/-a opowiada i tym/-ą, który/-a słucha.

Dlaczego tak się stało? Co się wydarzyło? Co do tego doprowadziło? Kto zawinił?

A jeśli zakręcimy się w tym wystarczająco mocno, zaczynamy lecieć na łeb, na szyję.

Dlaczego ja w ogóle o tym myślę? Nawet nie potrafię trzymać myśli na wodzy. Jestem do niczego.

Jak nauczyć się pisać kolejne rozdziały życia, nie trzymając się historii, które tylko obciążają jeszcze bardziej i – nawet jeśli dają poczucie „przynajmniej rozumiem” - blokują? Jak tworzyć nowej jakości relacje bez tworzenia dla nich fundamentu z tych starych czy dotychczasowych? Jak zatrzymać natłok wyjaśnień, kiedy pojawiają się trudne emocje, tak, by ich nie zatrzymywać, ale pozwolić im swobodnie odejść?

Wydaje mi się (i u mnie oraz tych, z którymi pracuję, to działa), że zacząć trzeba od uważności; od zauważenia tego, co się dzieje. Bo dzieje się najczęściej automatycznie; lecimy na programie, który jakoś trzeba przerwać.

Uważność pozwala wcisnąć „stop”, wziąć kilka głębokich oddechów, które pomagają widzieć jaśniej, i z tej pozycji świadomie zdecydować, w którą stronę robimy kolejny krok. Krok, który jest wyborem innym niż dotychczasowe.

Tak, by trudne emocje mogły przyjść i odejść niezatrzymane, i by wnioski odnośnie tego, skąd się wzięły, można było wyciągać z pozycji lepszego miejsca, lepszych wibracji, jaśniejszego umysłu. Tak, by przestać wałkować w głowie historie, które podsuwa nam przerażona wizją zmiany podświadomość i które mają na celu nas od tej zmiany odciągnąć. Tak, by w nowe relacje wchodzić z otwartością serca, a nie z lękiem, by nie zostać ponownie zranionym. Tak, by mogła nastąpić zmiana tego, co jest, zamiast po raz kolejny powtarzać to, co już było i co już nie służy.

<3

1 thought on “O RELACJACH, TRUDNYCH EMOCJACH I JESZCZE TRUDNIEJSZYCH HISTORIACH. Nów w Bliźniętach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *