Relacje

ŚMIERĆ LUB ROZSTANIE. JAK TĘSKNIĆ MNIEJ… LUB WCALE

Czasem dzielą nas setki kilometrów. Teraz dzieli nas właściwie cały świat.

Nie mamy żadnej pewności, że jeszcze kiedyś się zobaczymy (a w kontekście tsunami, które wczoraj nagle uderzyło w Indonezję - a więc wcale nie tak daleko od miejsca, gdzie ja jestem - wydaje się to tym bardziej wyraziste możliwością). Z drugiej strony wiemy, że tak na prawdę nigdy się nie rozstajemy - na to dowodem są nasze serca, które w każdym momencie czują istniejące między nimi połączenie.

Kiedy ktoś umiera cierpimy dużo bardziej niż gdy wyjeżdża; nawet kiedy nie wiadomo, za jak długo wróci. Kiedy kilka lat temu mojej babci zmarła siostra, babcia przyjęła, że jej siostra jedynie wyjechała. Znała fakty, a jednak wiedziała też, że myśl o śmierci dużo bardziej przyciąga uwagę i karmi tęsknotę niż myśl o podróży. A kiedy ktoś nie dzwoni, nie wysyła kartek i nie pisze maili, nie ma nawet za bardzo co na ten temat debatować.

Po śmierci siostry babci nie było więc rozmów ani składania kondolencji. I choć na pewno ból na jakimś poziomie był, to - kiedy pogrzeb stał się szybko pojedynczym i nieostrym obrazem z przeszłości - nie miał się on czym karmić. Babcia stworzyła własną opowieść, w którą uwierzyła. Świadomie wybrała spokój zamiast przygnębienia i wciąż konsekwentnie się tego trzyma.  

W moim życiu też są osoby, które wybrały się w podróż lub o których ja myślę, że są w podróży.

Dla przykładu, moja druga kobieca połowa przebywa w tej chwili w Kostaryce; ja jestem w Tajlandii. Na żywo nie widziałyśmy się od miesięcy, a między nami jest ponad 17 000 km patrząc na odległość i 13 godzin różnicy w czasie (kiedy u mnie jest 15:30, ona ma 2:30 w nocy). Ale tak na prawdę jesteśmy od siebie zaledwie na wyciągnięcie ręki. Na jedno westchnięcie. Na jedno słowo dziękczynnej modlitwy. Na jedną prośbę „Chcę Cię poczuć!”.

Bo kiedy nadaje się na tych samych falach, przestrzeń przestaje istnieć. Tak w wypadku bliższych czy dalszych podróży w tym życiu, jak i w wypadku podróży poza obecną fizyczność i cielesność. A poza tym, przecież gdziekolwiek się nie znajdujemy i gdziekolwiek nie podążamy, zawsze i tak jesteśmy w podróży. W podróży zwanej życiem.

<3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *